Powrót matki marnotrawnej? 23 października 2013

A może by tak wrócić??
Tylko bardziej na luzie?



Komentuj (1)



Kredą po ścianie 24 października 2013

Wszyscy mają tablicę, mam i ja!
W życiu każdej kobiety przychodzi czas, kiedy to w prezencie urodzinowym zamiast kwiatów i biżuterii chce dostać puszkę farby. Farby tablicowej. U mnie przypadło to na dwudzieste szóste urodziny :) Duże eM wzięło więc wałek do ręki i wymalowało. Ścianę w kuchni. Ile radości! Pierwsze maźnięcie kredą po świeżo wymalowanej czarnej powierzchni - rewelacja! Góra jest nasza, dół małej eM. Na początku myślałam, że będziemy pisać po niej klasycznie - białą kredą. Jednak, jak się okazało, były też kolejne prezenty - pudełko kolorowej kredy i książka W Paryżu dzieci nie grymaszą. O tej drugiej kiedy indziej, bo lektura jeszcze trwa.
Tablicę polecam każdemu.
Dla dzieci - frajda!
Dla dorosłych - sposób na przekazanie miłych słów z samego rana, wypisanie marzeń czy motywującego posprzątaj chałupę, leniu!
To co? Macie kawałek wolnej ściany?




Wykorzystaliśmy puszkę farby tablicowej Flugger 0,38l - 41zł
(trzeba pomalować przynajmniej trzy razy)

Komentuj (1)



W szkolnej ławie 28 października 2013

Przez prawie dwa lata, licząc ciążę i życie małej eM, jestem gospodynią domową (*kurą domową, *housewife, *"siedzę" w domu z dzieckiem - nazwij to jak chcesz ;P). Zawsze mówiłam, że mogę tak długo, jak nie przez całe życie. Ale jak to zwykle bywa, myliłam się. Człowiek, kobieta, ja potrzebuje sprawdzenia się też w innych rolach niż tylko żona i matka. Kawałka przestrzeni dla samej siebie. Tak wylądowałam na podyplomówce. Oczywiście nie bez znaczenia były też względy praktyczne - jakieś szanse, nowe możliwości na pracę zawodową. Jaką? Mała podpowiedź - ta tablica na kuchennej ścianie to tak nie bez powodu ;) Od zawsze czuję się dobrze z kredą w ręku.


Decyzja przyszła w dniu moich urodzin. I tak wróciłam do szkolnej ławy. A konkretnie do średnio wygodnego, zielonego krzesełka z wysuwanym blatem (jak amerykańskie nastolatki wytrzymują te wszystkie lata college'u w czymś takim??). No i nie taka szkolna ta ława, a uniwersytecka! Uczelnia niby ta sama, którą skończyłam dwa lata temu (z uśmiechem i bardzo dobrymi wspomnieniami), a jednak trochę inna - zupełnie nowy campus na obrzeżach miasta. Znów wybrałam specyficzny kierunek - same baby! Czasem mam wrażenie, że mężczyźni w ogóle nie studiują. ;)



Za mną pierwszy zjazd. Podekscytowanie (wychodzę do ludzi!) mieszało się z tęsknotą za małą eM (rzadko zostawiam ją na tak długo!), stresem (jak sobie poradzą? czy będzie płakać?) i kiepskim samopoczuciem (zatoki, katar, zatoki). Ale kiedy słyszę od wykładowcy - "Pani Anno, skąd u Pani taka wiedza metodologiczna?", to wiem, że nie wypadłam jeszcze całkiem z obiegu i stać mnie na coś więcej. Warto, przyjemne uczucie!




Komentuj (3)


Image Hosted by ImageShack.us
Zapiśnik młodej matki małego eM
Żony dużego eM
Gospodyni małego eM 2
Image Hosted by ImageShack.us

Male eM
Pierworodna córa,
Marcelini herbu Zielona Pietruszka,
Marcysia, Pysia, Marcelka, Marcelinka,
urodzona w drugą niedzielę
czerwca 2012r.
tuż po teleexpresie.


Archiwum

2018

2017

2016

2015

2014

2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2012


Image Hosted by ImageShack.us

Zagladam do:

O tym ze

Szafa Tosi

MerySelery

Lena i Kuba

Basia Szmydt

Z widokiem na ...

Niedzwiedzie Dzieci



Image Hosted by ImageShack.us