Bezimiennie o szczęściu 11 września 2014

Zawsze mam ochotę ponarzekać na blogu. Moje dzienniki przepełnione są narzekaniem na nastoletnie życie i nieodwzajemnione miłości. Czas z tym skończyć i dla odmiany poszukać codziennych małych powodów do szczęścia! Zapisać tych kilka chwil, w których pomyślałam - o rany! ale fajnie!
Nie będę uczestniczyć w facebookowych łańcuszkach pt. "Dziś dziękuję za...". Nie znoszę łańcuszków. Myślałam o zeszycie, ale pewnie zginie gdzieś, zostanie zamalowany głowami dzidziusia (Małe eM zaczyna być specjalistką w rysowaniu głowy dzidziusia!), zalany, podarty (właściwe zakreśl). Także może tu? Mały, raczkujący, niezobowiązujący, bezimienny jeszcze cykl?

1#
Dziś taka chwila miała miejsce na wuefie. Poważka! I nie, to nie ja ćwiczyłam. Chyba że miałabym robić za piłkę... lekarską ;) w tym mogłabym być teraz dobra! To moja dwulatka zupełnie niespodziewanie uczestniczyła w całkiem dorosłej lekcji w-fu z drugoklasistami... Dzielnie kręciła biodrami, podskakiwała, wykonywała krążenia ramion... A kiedy wykonując kolejne polecenie Pani Nauczycielki przemierzała wielką salę gimnastyczną biegnąc na paluszkach, to stało się nieuniknione. Niczym w reklamie mini ratki - łza się matce zakręciła! Tak zupełnie bez pieczątki... no bo gdyby tak Pańska córka....???

Komentuj (1)



Deja vu 18 września 2014

29 maja 2012 roku na mojej ścianie facebookowej pojawił się wpis:

do i tak niemałego trudu Tworzenia dołączyło przeziębienie i chore zatoki. siły !!!!!!!!!!!

Byłam dokładnie w tym samym momencie ciąży co teraz. Też na tydzień przed dwudniowym śluboweselem. Zasmarczona, ledwo się ruszająca, z bolącymi zatokami. Totalnie bezsilna. Jak do tej pory sytuacja jeden do jednego. Tylko wtedy mogłam poleżeć na kanapie i ponarzekać. Dziś zostało mi tylko narzekanie ;P i wycieranie glutów x 2. Gdyby ktoś kilka dni temu kazał urodzić dziecko powiedziałabym stanowcze NIE. Nie mam siły! Dwa lata temu skończyło się to trzytygodniowym falstartem ze szczęśliwym zakończeniem. Dziś wolałabym poczekać na prawowity sygnał startera.
Tymczasem lecimy z Marcelą na shopping. Trzeba jakoś wyglądać na tym weselu!  ;)

Komentuj (1)



Tliule 28 września 2014

Pod tiulami dziś chowam strach. Wczorajsza wizyta na IP sprawiła, że zaczęłam się bać jak diabli, mimo że pierwszy poród wspominam bardzo dobrze! Tym razem przede mną zupełnie inne doświadczenie. Tym razem nie będziemy działać wyłącznie we dwie, ja i matka natura. Najprawdopodobniej dołączą Pan Skalpel i panowe w zielonych kitlach. To ja się lepiej schowam pod tymi tiulami!









Przedweselne przymiarki.
 Oczywiście końcowy efekt nie był aż tak różowiaście różowiasty, ale dziś spojrzenie przez różowe okulary bardzo mi jest potrzebne!

Komentuj (3)


Image Hosted by ImageShack.us
Zapiśnik młodej matki małego eM
Żony dużego eM
Gospodyni małego eM 2
Image Hosted by ImageShack.us

Male eM
Pierworodna córa,
Marcelini herbu Zielona Pietruszka,
Marcysia, Pysia, Marcelka, Marcelinka,
urodzona w drugą niedzielę
czerwca 2012r.
tuż po teleexpresie.


Archiwum

2018

2017

2016

2015

2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2013

2012


Image Hosted by ImageShack.us

Zagladam do:

O tym ze

Szafa Tosi

MerySelery

Lena i Kuba

Basia Szmydt

Z widokiem na ...

Niedzwiedzie Dzieci



Image Hosted by ImageShack.us