Kino

Odkąd zaczęliśmy życie we trójkę tylko raz było mi dane zasiąść w sali kinowej. Musiałam przecież zobaczyć film o Paktofonice na dużym ekranie! O jak dobrze było znów poczuć pod sobą te nie za wygodne siedzenia, zobaczyć kurz w wiązce światła zmierzającej ku ekranowi, no i ten dreszczyk emocji - gdy robi się ciemno a na sali zapada cisza. Wolimy jedyne w mieście, uchowane cudem, stare kino od wielosalowego Cinemacity w galerii handlowiej. Wiecie, takie ze skrzypiącymi siedzeniami, panem bileterem, czerwonymi kotarami zawieszonymi w drzwiach. Jeszcze kilka lat temu mielibyśmy takie pod oknem. Teraz jest tam plac budowy. Moja pierwsza w życiu samotna wyprawa do kina, choć była przyjemna (oczywiście, że biegłam w jedną i drugą stronę, a w trakcie filmu kilka razy zerkałam na ekran wyciszonego telefonu), to jednak brakowało mężowskiego ramienia obok. Takie ramię się czasem przydaje ;) Jak jest straszno, albo gdy ciężar filmu jest nie do wytrzymania! Najczęściej chodzimy na mocne, dobre, polskie filmy. Nie zobaczysz nas na komedii romantycznej czy typowym filmie akcji. Z racji wchodzącego właśnie na ekrany kolejnego dzieła Wojtka Smarzowskiego wymarzyliśmy sobie wspólne wyjście do kina (idealna okazja!). Umówiliśmy się z babcią, że kiedy Mała zaśnie to my wyjdziemy. Miało to wyglądać tak jak zwkle, nic prostszego. Marcelinka pada po kąpieli i śpi twardo przynajmniej do północy. Yhym. Już kiedy wstała z drugiej drzemki o godzinie 17.30, wiedziałam, że nie będzie łatwo. Ale nic to! Wybawimy ją, wymęczymy, może się uda? Zbliżała się ósma...
Wzięłam ją do kąpieli, mimo że jeszcze ani razu nie ziewnęła.
Kąpiel była błyskawiczna (seans 20.30!), mimo tęsknego wzroku Malizny za pluskającymi się nadal kaczuszkami.
Dałam jej mleko, mimo że raczej nie była jeszcze bardzo głodna.
Niby wszystko było tak jak zwykle. Ale oczka, choć coraz mniejsze, nie chciały się zamknąć.
Położyć, teraz głaskać, ale w odpowiednim miejscu, w dobrym momencie przestać. Trzymać za rączkę, ale nie krępować jej ruchów. Śpiewać, ale nie za głośno i nie za cicho. Może wziąć na ręce? Byłoby szybciej. Oddycha spokojnie, miarowo - odłożyć? Czy jeszcze chwileczkę? Położyć, ale w odpowiedni sposób! Przykryć już teraz? Czy za chwileczkę? Smoczek nadal potrzebny czy już nie? Usypianie dziecka to strategia, przemyślana taktyka, której nie powstydziłby się amerykański generał. Szczególnie jeżeli zależy ci na czasie. Marcysia chyba wyczuła, że mama jakaś zestresowana, że buja jakby bardziej nerwowo, zerkając co chwila na zegarek. Postanowiła więc pobić absolutny rekord w zasypianiu - dwie godziny! W końcu, padła wykończona o 22. Mniej więcej w tym czasie, kiedy widzowie Drogówki wstawali z kinowych siedzeń. A może nadal tam tkwili? W końcu to film Smarzowskiego - ciężko się podnieść i po prostu wyjść z kina.


walka wieczoru
Marcelina vs Kino
(1:0)



 

Joanna (gabrysiowo.pl) 19.02.2013, 13:51

ja nigdy nie usypiam. nie umiem. klade i ...zasypia, albo wzywam posilki
(tate) :)

Mea 18.02.2013, 20:04

Oj to usypianie.. coś w tym jest. Ja wczoraj rozkładana czymś marzyłam o jak najszybszym uśpieniu J i co? zasypiała 3 razy dłużej niż zwykle. Zdrówka dla M ii powodzenia w wyjściu do kina kolejnym razem

olga/otymze 18.02.2013, 19:12

taaak, każdy ma swoje plany na wieczór, a że Wasze i Marceliny były różne? zdarza się :*

paulina(zwidokiemna) 18.02.2013, 14:13

Oj dzieciorki to są zdolne bestyjki - zawsze wyczują, że coś wisi w powietrzu i mama m się zamiar oddalić dalej niż na wyciągnięcie ręki...
o usypianiu, zasypianiu i mojej Po to ja bym mogła książkę napisać - tak wyczulonego dziecka na brak mamy ja nie znam... ona nawet przez sen potrafi mnie szukać ;)

Paulina - lenaikuba.pl 18.02.2013, 13:36

Ależ ja gapa jestem, od razu widać, że czytam po łebkach podczas drzemki dzieci! Ominęłam cały akapit. Wszystko już wiem, ale trzeba było Babci kłopot zostawić! One takie kłopoty uwielbiają! Pozdrowienia z południowego zachodu! :)

Paulina - lenaikuba.pl 18.02.2013, 13:31

Kochana, rzeczywiście dawno nie byłaś w kinie! :) Teraz "Kosmosu" już nie ma (co na pewno zauważyłaś), a nawet w Bajce warunki sterylne i siedzenia wygodne :)
Na film idźcie koniecznie.
PS. Chcieliście ją samą zostawić? :D:D

Mama Oli 18.02.2013, 11:48

... a co Marceli?? My dopiero wyszliśmy po 8 dniach w szpitalu - zapalenie płuc.

lil / lwia 18.02.2013, 10:59

jak mocne to bejbi blues (byliśmy) i w imię (wybieramy się). no, i powodzenia ;)

maleem 18.02.2013, 09:44

Wiesz, to nie chodzi o to, że dokładnie tak ma wyglądać uspianie, tylko o wyczucie chwili, kiedy z czymś przestać, kiedy coś dodać... ;)

nie podejrzewam małej o wyrafinowaną akcję antykino :D wyczuła po prostu mój stres i za późno wstała z drzemy, nie bez znaczenia był też początek choroby, z którą właśnie walczymy ;/

Mama Oli 18.02.2013, 07:02

Eeee ja nie mam strategi usypiania kładę z mała usypia czasem robię tuli tuli ( czyli klepię po pupie i śpiewam) i śpi.

Ja w ciągu 2 letniego ( wczoraj minęło 2 latka :) ) byliśmy raz a teraz też idziemy w sobotę na Drogówkę. Babcia przychodzi do Oli.

wika8 17.02.2013, 22:59

no tak, dzieci doskonale wyczuwają, że rodzicie planują inny wieczór niż zwykle :) Zresztą nie tylko wieczór... dzisiaj przygotowywałam imprezę dla Igora i Wojtek odmówił porannej drzemki a południową skrócił sobie do minimum...

Strategia usypiania, to jest to... :) Jeżeli przeoczy się choćby jeden szczegół wszystko trzeba zaczynać od początku... :)

a "Drogówka" ponoć mocna... my w ciągu trzyletniego rodzicielstwa tylko raz byliśmy w kinie... bida :/

Mysza1984 17.02.2013, 21:07

Hahaha o tym zasypianiu trafiłaś w sedno. Mistrzostwo pióra!!! Co wieczór stoimy na froncie - ja kontra ona, ona kontra ja. U nas zaczyna się od rączek, odpowiedni sposób bujania, nie za szybko, nie za wolno, patrzę w jej oczy i czytam, kiedy jest ok... Oooo zbyt szeroko otwiera, coś jest nie tak, wracam na poprzedni tor bujania, zamyka oczy, słucham oddechu... ok odkładam, przykrywam, czekam chwilę i WYCHODZĘ !!!

Mama Oli 17.02.2013, 20:55

Jeszcze zobaczycie... kino :P a Marcyśka chyba zrobiła to specjalnie.
Swoją drogą słodka jest.

Pozdrawiam

matkachrzestna 17.02.2013, 19:15

ależ ta malizna to słodycz!