Kosz

Jak już wspominałam kilka notek temu - liczba zabawek zaczyna przekraczać stan alarmowy, kosz potrzebny od zaraz! Zaglądając do portfela zdecydowaliśmy, że jednak nie będziemy zamawiać upatrzonych prze mnie wcześniej cudeniek. Szukając tańszej opcji zawędrowaliśmy do Jyska w poszukiwaniu kosza wiklinowego. Cała ogromna półka zapełniona takowym towarem. Wpadają mi w oko dwa kosze, jeden z nich dyskwalifikuje pan mąż twierdząc, że nie będzie żył pośród koronek i już. Ojjj ciężko by on miał z żoną rozkochaną w stylu decoupage. Drugi ustawiałam przodem, bokiem, podnosiłam, przestawiałam, wędrowałam z nim do kasy, wracałam i tak kilka razy. Został w sklepie. Nie znoszę kupować czegoś bez stuprocentowego przekonania, noo - przynajmniej powyżej dziewiędziesięciu. Po kilku dniach, gdy zabawki zajmowały pół kanapy i naprawdę TRZEBA było coś kupić, zapakowaliśmy Marcelkę do samochodu i pognaliśmy do Pepco po zwykłe, tekturowe pudełko z kolorowym nadrukiem. I co? I natknęliśmy się na spełniający wszystkie moje wymagania kosz. Miękki, sporych rozmiarów, w ulubionych beżach z czerwonym akcentem, z marynarskimi uszami. Dla mnie strzał w dziesiątkę. I uwaga! Kosztował 20 zł!



Najbardziej pasuje do Humphrey'a Mokre Ucho. Tak, pozostaliśmy przy oryginalnej nazwie dodając jedynie przydomek Mokre Ucho. Nie bez powodu oczywiście. Jego uszy najczęściej lądują w Marcelkowej buźce przynosząc ulgę swędzącym dziąsełkom (nadal czekamy na pierwsze perełki). A jak już jest po wszystkim suszy się leniwie na kaloryferze.



A jak już jesteśmy przy zabawkach - chciałabym polecić kilka z najnowszych nabytków (ah Gwiazdko!)
Bezsprzecznym numerem jeden jest sprzęt grający. Grający uczący. Tak go zwą. Dla nas to grający rozśmieszający. Szperając w sklepie z zabawkami w poszukiwaniu prezentu Mikołajkowego, nacisnęłam przypadkowo ten kulfoniasty pomarańczowy przycisk i ... popłakaliśmy się ze śmiechu! Piosenki są bardzo zabawne i zaśpiewane w taki sposób, że nie da się nie parskąć śmiechem. Wtedy stwierdziliśmy, że jeszcze ciut za wcześnie na tego typu zabawkę. Teraz Marcysia się z nią nie rozstaje, uderza miarowo w wielki pomarańczowy przycisk wprawiając w ruch koło a my śpiewamy na całe gardło Moja owieczka miękką wełnę maaaaaaaaaaaa...



A jak mamy dosyć plastiku i chcemy zatopić paluchy w czymś mięciutkim, potrząsnąć, potelepać, poturlać albo pomemlać jakąś metkę to sięgamy po piłeczkę/kulę z Snoozbaby. Idealna estetycznie.



Ciekawą zabawką prezentową jest też Krokodyllllo. Wygląda jak zwykły pluszak a ma w sobie grzechotkę, szeleszczący ogon, gryzak i uroczą rybkę, którą można ZJEŚĆ! A jak się znudzi to hop siup - rozpada się na części. Taki z niego gad gagatek.




cdn...

az 09.01.2013, 15:37

nie ciężko utonąć. my już kilogramy zawieźliśmy do prababci na wieć. michał nimi się nie bawi, więc będą dla następnego. to dobry pomysł (nie dlatego, że nasz). my mamy jedno wielkie pudło i kilka zabawek, które są na jego etapie (dziecka, nie pudełka) i służą mu do jeżdżenia, gotowania, doskonalenia umiejętności manualnych.

ale znam rodzinę z trzema córkami (Co dwa lata), która ma pokój zabawek i książek w którym nic nie widać. i żadna z nich się tak nie bawi. sama nie wiedziałabym, co gdzie i do czego. masakra.

az 09.01.2013, 15:34

ja poza lumpeks powinnam mieć na drugie pepco. no ale ;) wszystko ładne, nie-chamskie, michasiowe również :)

Mama Oli 22 msc 05.01.2013, 18:47

P.S. jeśli się ma dziadków i przyjaciół którzy mają bzika na punkcie dziecka to w zabawkach ciężko nie utonąć. My sami zabawek nie kupujemy za wiele... ale mnóstwo dostaje Ola.

Mama Oli 22 msc 05.01.2013, 18:45

Nie nie nasz. Dziewczyny którą bardzo cenię za walkę o swoją chorą córkę i spełnianie swoich marzeń jednocześnie. Kobiety którą warto naśladować. www.kochamylaure.pl jeśli jesteś zainteresowana. Polecam przeczytać od początku. Wciąga.

Paulina (zwidokiemna) 05.01.2013, 17:49

świetny kosz! no i ta cena :D
my mamy kosze sztuk 3... z czego tylko w jednym są zabawki... mamy też skrzynkę drewnianą znalezioną pod choinką, którą sobie troszkę przywłaszczyłam, bo i tak Po nie miałaby co do niej wkładać... od samego początku mówiłam, że nie utoniemy w zabawkach no i udaje się nam... więc myślę, że wszystko zależy od podejścia rodziców...

olga/otymze 05.01.2013, 17:32

w Pepco można, oj można upolować cudeńka, szkoda, że nie mam żadnej filii w pobliżu :(

maleem 05.01.2013, 10:10

Mamo Oli, zdaję sobie z tego sprawę, nazwet zastanawiam się czy nie kupić drugiego takiego samego. Mam nadzieję, że na najbliższe miesiące by wystarczyło. Nie chcemy zawalić małej eM zabawkami, choć pewnie to tylko pobożne życzenia ;D

nie mogę doczekac się rowerka biegowego, rysowania, wyklejania itp! :))

sklep polubiony, ciekawy, wasz?

Mama Oli 22 msc 05.01.2013, 08:45

Jeszcze trochę i to śliczne pudełeczko Wam nie wystarczy.
Nam brakuje już miejsca w pokoju chociaż wszystko idealnie poukładane aby więcej miejsca było. W pokoju 2x3 aby można stanąć i przekręcić się nic więcej.

A zabawki super chociaż. Myślę że mamy świeżo upieczone lub jeszcze nie rozpakowane skorzystają. My jesteśmy na etapie rysowania,rowerka biegowego itp :) angielskiego :)
Pozdrawiam