Lista

W ciągu pięciu miesięcy mojego matkowania na liście znienawidzonych przeze mnie słów (związanych z tematem zasadniczym, oczywiście) znalazły się dwie pozycje, jak na razie.

Miejsce pierwsze - przystawiaj!

Bardzo, bardzo chciałam karmić małą piersią. Zresztą, to nawet nie było tak - ja o tym nie myślałam, nie brałam nawet innej opcji pod uwagę i z premedytacją omijałam artykuły o butelkowych mamach. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to poród okazał się sto razy mniej traumatycznym przeżyciem niż nauczenie siebie i nowonarodzonego dziecka tej, niby najbardziej naturajnej, czynności. Ból, wściekłość - moja i jej, łzy - moje i jej, nienasycenie. Przez swoje niedoświadczenie, próbę zapanowania nad tą nową sytuacją zasadami nieprzystosowanymi do tak małego dzieciątka (ah, Tracy Hogg i jej złote rady), niedoleczoną żółtaczkę i piekielne, lipcowe upały wylądowaliśmy w szpitalu z chudym jak patyczek, niedożywionym dzidziusiem. Nawadnianie, naświetlanie, leki, no i przede wszystkim - butelka mleka modyfikowanego wyprowadziły nas na prostą. Próbowałam, mimo wszystko, utrzymać laktację - bezskutecznie. Ale to w mojej głowie już zapadła przysłowiowa klamka. Bałam się o córkę, czułam niechęć do karmienia, a reklamowy obraz szczęśliwej matki i ssącego spokojnie, różowego bobaska wywoływał u mnie ironiczne prychnięcie, niedowierzanie i wreszcie, cichą zazdrość. A słowo przystawiaj atakowało mnie zewsząd - z książek, internetowych poradników i ust najbliższych. Jesteśmy butelkowe. Było ciężko podjąć tę decyzję, ale dzięki temu ja jestem spokojna, a Marcelka zdrowa, najedzona i coraz pulchniejsza!!!

Miejsce drugie - przyzwyczai się!

Nie trzymaj ciągle przy cycku - przyzwyczai się i będzię tragedia!
Nie usypiaj przy cycku - przyzwyczai się i nie będziesz miała życia!
Nie noś - przyzwyczai się i będą tylko rączki!
Nie usypiaj na rękach - przyzwyczai się i będziesz nosiła dziesięciokilowe dziecko!
Nie bujaj - przyzwyczai się i nic innego jej się nie będzie podobać!
Nie dawaj smoczka - potem nie odzwyczaisz!

itp. itd.

Że tak powiem - bullshit!!!
Oczywiście, bałam się, że tak będzie. Jednak z każdym dniem przekonuję się, że to nie ma nic do rzeczy. Potrzeby dziecka zmieniają się jak w kalejdoskopie. Raz potrzebuje mojej bliskości i bujania, żeby zasnąć, a po kilku tygodniach marzy tylko o tym, by znaleźć się w swoim łóżeczku i spokojnie zamknąć oczka - samo! Zasypia przy cycku? Ok. Ma taką potrzebę, wkrótce się okaże, że już niedługo nie będzie sobie mogła na to pozwolić. Trzeba ją nosić po jedzeniu, bo refluks męczy? No to trzeba. Chce poznawać świat na moich rękach - ok, byle nie za długo. Muszę wsłuchać się w to, czego w tym momencie potrzebuje moja córka i dać jej to, nie zważając na przestrogi pt. przywyczai się. Jasne, swoim działaniem utrwalamy w maluchach pewne zwyczaje, trzeba się pilnować, ale przede wszystkim nauczyć się jednego - nie przyzwyczajaj się! Czy jest źle, czy dobrze, to i tak niedługo się zmieni.

lil / kruszonka. 21.11.2012, 09:58

Noszę i bujam 12 kilo, bede madrzejsza przy lipcowym.. Poza tym wiesz ze nigdy nie bylam ta od przystawiania. Litery piekne :)

Mea 16.11.2012, 21:49

Ann masz rację z tymi zmianami. Jaguś początkowo zasypiała albo na rękach albo leżąc u mnie na piersi, a teraz, w życiu ;) a mi tego brakuje już :(

Mama Diabełka 16.11.2012, 07:58

Jeszcze jedno słowo - to minie!
Hmmm u nas jakoś nic nie mija .... :/

Mysza1984 14.11.2012, 23:37

Święte słowa !!!
Sara raz zaśnie sama, raz trzeba nosić. Właśnie, głównie poprzez problemy z brzuchem. Chce być na rączkach. Ale daję jej to wszystko, bo niedawno nosiłam Ninę, a ona już skończyła 2 latka i jest prawie samodzielna. Te chwile mijają bardzo szybko i trzeba się nimi cieszyć. Przyzwyczai się ? Do pewnego stopnia tak, ale z tego wyrośnie. Odmieni jej się. Nina zasypiała od zawsze sama, ale potem jej się zmieniło - nosiliśmy ją na rękach, udało się odzwyczaić, ale wpadła w inną fazę - trzymania za rączkę przy zasypianiu, zawsze coś. Ale to dobrze, że dzieci nas potrzebują.

sabib 13.11.2012, 14:56

Ann ubralas w slowa to o czym rozmyslalam od jakiegos czasu, dziekuje :-)