Łozdóbki

Zgodnie z zapowiedzią wrzucam troszkę fotek przystrojonych pierniczków. Wybrałam kilka, bo Malizna dziś średnio ze mną współpracuje, a jak duże eM wraca z pracy to jest już za ciemno na zdjęcia. Powiem Wam - rozochociłam się :) dziś chyba zmajstruję swój lukier i bedę działać dalej. Być może rozkręcę się na tyle, że zrobię kolejną porcję!
Historia pierniczków podpisanych naszymi imionami jest bardzo romantyczna. Siedziały obok siebie (zupełnie jak kiedyś my - w szkole). Tak bardzo się polubiły, że z piekarnika wyszły już połączone. Myślałam, że dotrwają tak do kresu swoich dni, kiedy to smacznie osiądą na dnie jakiegoś brzuszka-łakomczuszka. Jednak nie było im dane. Podczas otwierania pudełka, gdy wybierały się na sesję zdjęciową, zabrzmiało cichutkie trachhh. Usłyszałam to ja, Malizna, a nawet reszta pierniczków. Zrobiło nam się troszkę smutno. Ale nic to! Nadal leżą obok siebie, razem - a jednak osobno. Mam nadzieję, że nas to nie spotka! O nie!






A Marcelka stworzyła już list do Świętego Mikołaja. Chyba cuś jej się pomieszało, przecież pod choinką prezenty zostawia Gwiazdka ;) A może pamięta? I już wypatruje? Hola, hola dziewczynko - jeszcze tydzień!




Paproszki wszelkiej maści uwielbiają czarne body!

az 18.12.2012, 15:59

choinka cudna!
mój Miś ma śliniaczek: Jestem na dobrej liście świętego mikołaja :)!