Oczy matki

Wczoraj dostałam wiadomość od przyjaciółki. I ona w tych kilku słowach zawarła chyba wszystko. Rozszyfrowała tajemnicę macierzyństwa, mimo że sama jeszcze tego nie doświadczyła. Mam nadzieję, że nie będzie miała mi za złe, że je tutaj przytoczę, ale chciałabym o nich pamiętać. Niech nie zginą gdzieś między fesjbukową gadką-szmatką...

"Rozkminiłam co masz w oczach Kochana! Są takie inne, smutne - ale patrzysz i to nie jest smutek. Zamyślone - ale nie ma czasu dumać, tu się tylko działa! I dziś tak patrzę (w ogóle Twoje oczy pochłonęły całą moją uwagę z tych zdjęć) i już widzę jakie one są - troskliwe, dumne, szczęśliwe, niby trochę zmęczone i tam z tyłu jeszcze jakaś obawa jeszcze próbuje się wkraść, nie daj jej się. Te oczy są takie piękne, takich nie znałam, serio. Były dla mnie zagadką. Piękną rodzinką jesteście. Budujcie ją silną i mądrą."


I te moje oczy wtedy zaszkliły się ze wzruszenia. Prawdziwa przyjaźń. I nie muszę pisać jak jest, odpowiadać na pytania, odbierać telefonów i odpisywać na smsy... Wzięła i wyczytała wszystko w moich oczach. Dziękuję!