Unplugged

Bywamy unplugged, a Marcela spędza pierwsze wieczory przy świecach.
Lód. Wszędzie lód. Magiczny pejzaż podlubelskiej wsi.












A w serduchu ciepło, mimo że każdy miesięń boli (dopadło i matkę).
Bo mąż robi najlepszą herbatę na przeziębienie i zajmuje małą, kiedy ja leżę sobie pod kocem.
Bo Marcela rozdaje buziaki na lewo i prawo i bije kolejne rekordy słodkości prosząc o misia do spania, wołając dziadziuś czy udając samolocik.
Bo Aga kładzie Azarenkę na łopatki, a szczypiorniści wygrywają mecz w dwie minuty.
Bo jest co fotografować. I są chęci. I są dobre słowa, co motywują.
Bo za chwilę pierwszy semestr za mną. I zleciało nie wiadomo kiedy.
Bo pomysły krążą po głowie i przybierają postać planów na 2014.

papa 02.04.2014, 22:38

jakiej podlubelskiej! :P

Mea 22.01.2014, 12:14

Ann zdjęcia sa absolutnie przefantastyczne!!! zdrowia i realizacji planów :)