W szkolnej ławie

Przez prawie dwa lata, licząc ciążę i życie małej eM, jestem gospodynią domową (*kurą domową, *housewife, *"siedzę" w domu z dzieckiem - nazwij to jak chcesz ;P). Zawsze mówiłam, że mogę tak długo, jak nie przez całe życie. Ale jak to zwykle bywa, myliłam się. Człowiek, kobieta, ja potrzebuje sprawdzenia się też w innych rolach niż tylko żona i matka. Kawałka przestrzeni dla samej siebie. Tak wylądowałam na podyplomówce. Oczywiście nie bez znaczenia były też względy praktyczne - jakieś szanse, nowe możliwości na pracę zawodową. Jaką? Mała podpowiedź - ta tablica na kuchennej ścianie to tak nie bez powodu ;) Od zawsze czuję się dobrze z kredą w ręku.

 

Decyzja przyszła w dniu moich urodzin. I tak wróciłam do szkolnej ławy. A konkretnie do średnio wygodnego, zielonego krzesełka z wysuwanym blatem (jak amerykańskie nastolatki wytrzymują te wszystkie lata college'u w czymś takim??). No i nie taka szkolna ta ława, a uniwersytecka! Uczelnia niby ta sama, którą skończyłam dwa lata temu (z uśmiechem i bardzo dobrymi wspomnieniami), a jednak trochę inna - zupełnie nowy campus na obrzeżach miasta. Znów wybrałam specyficzny kierunek - same baby! Czasem mam wrażenie, że mężczyźni w ogóle nie studiują. ;)



Za mną pierwszy zjazd. Podekscytowanie (wychodzę do ludzi!) mieszało się z tęsknotą za małą eM (rzadko zostawiam ją na tak długo!), stresem (jak sobie poradzą? czy będzie płakać?) i kiepskim samopoczuciem (zatoki, katar, zatoki). Ale kiedy słyszę od wykładowcy - "Pani Anno, skąd u Pani taka wiedza metodologiczna?", to wiem, że nie wypadłam jeszcze całkiem z obiegu i stać mnie na coś więcej. Warto, przyjemne uczucie!



MerySelery 10.11.2013, 23:55

Fajnie jest wyjść do ludzi od czasu do czasu (nawet jak w domu jest super) :D

Paulina(zwidokiemna) 07.11.2013, 14:22

Fajnie znów Cię (Was) widzieć :)
naprawdę się cieszę!

Matka Nief 28.10.2013, 20:50

Pieknie. Gatuluje!

Fajnie nosic wlasna torbe a nie graty dzieci :)